Codzienna rutyna kojarzy nam się najczęściej z poranną kawą, aktywnością fizyczną, pielęgnacją, planowaniem dnia czy zdrowymi nawykami. Coraz więcej mówi się także o praktykowaniu uważności, świadomym odpoczynku i ograniczaniu bodźców. Znacznie rzadziej zastanawiamy się jednak nad tym, że rutyną jest również sposób, w jaki komunikujemy się z innymi. Słowa, których używamy każdego dnia w domu, pracy i mediach społecznościowych, z czasem stają się nawykiem. Możemy więc nauczyć się języka szacunku dokładnie tak samo, jak uczymy się innych dobrych przyzwyczajeń.
Ile razy zdarzyło Ci się usłyszeć od kogoś ze swojego otoczenia o jego zapierających dech w piersiach osiągnięciach? Jak się wtedy czułeś? Cieszyłeś się jego szczęściem, czy może odczuwałeś lekką zazdrość? Przypomnij sobie tę sytuację.
To szczególnie istotne w czasach, kiedy znaczna część naszej komunikacji przeniosła się do internetu. Każdego dnia komentujemy, odpowiadamy na wiadomości, publikujemy posty, oceniamy wydarzenia i dzielimy się opiniami. Robimy to szybko, często pomiędzy jednym obowiązkiem a drugim, nie zawsze zastanawiając się nad konsekwencjami swoich słów. W świecie komunikacji natychmiastowej bardzo łatwo zapomnieć, że po drugiej stronie ekranu znajduje się człowiek.
Hejt nie zawsze zaczyna się od wielkich słów
Kiedy mówimy o hejcie, często wyobrażamy sobie najbardziej drastyczne przykłady: obraźliwe komentarze, groźby, wyśmiewanie czy publiczne poniżanie. Problem zaczyna się jednak znacznie wcześniej. Jego początkiem może być przyzwolenie na pogardliwy język, etykietowanie innych, złośliwość traktowana jako dowcip czy przekonanie, że anonimowość w internecie zwalnia nas z odpowiedzialności za sposób komunikowania się.
Warto przy tym wyraźnie odróżnić hejt od krytyki. Mamy prawo się nie zgadzać, polemizować, wskazywać błędy i wyrażać negatywną opinię. Kultura języka nie polega na tym, aby wszyscy byli dla siebie bezkrytyczni i zawsze zgodni. Dojrzała komunikacja zaczyna się tam, gdzie potrafimy powiedzieć „nie zgadzam się” bez potrzeby poniżania osoby, która myśli inaczej. Można zakwestionować czyjeś stanowisko, nie kwestionując przy tym jego wartości jako człowieka.
Ta granica ma ogromne znaczenie. Zdanie „Nie zgadzam się z tym poglądem, ponieważ…” otwiera przestrzeń do rozmowy. Obraźliwa etykieta tę przestrzeń zamyka. W pierwszym przypadku odnosimy się do argumentu, w drugim atakujemy człowieka. To właśnie takich drobnych różnic warto uczyć się w codziennej komunikacji.
Uważność na język jako codzienne ćwiczenie
Uważność zazwyczaj kojarzymy z koncentracją na chwili obecnej, obserwowaniem emocji czy świadomym oddechem. Możemy jednak praktykować również uważność na język. Nie wymaga ona dodatkowej godziny w planie dnia ani specjalnych warunków. Czasami wystarczy kilka sekund przed naciśnięciem przycisku „opublikuj” lub „wyślij”.
Warto wyrobić w sobie prosty nawyk ponownego przeczytania komentarza przed jego publikacją. Możemy wtedy zadać sobie pytanie, czy wyrażamy opinię, czy już oceniamy człowieka. Czy powiedzielibyśmy te same słowa podczas rozmowy twarzą w twarz? Czy sposób, w jaki formułujemy komunikat, jest konieczny do przekazania naszego stanowiska? Czy możemy napisać to samo bez złośliwości, ironii lub obrażania?
Takie zatrzymanie nie oznacza autocenzury. Przeciwnie, jest przejawem świadomego korzystania z wolności słowa. Wolność wypowiedzi nie traci swojej wartości wtedy, kiedy towarzyszą jej odpowiedzialność, szacunek i refleksja nad konsekwencjami komunikatu.
Właśnie dlatego uważność na język można potraktować jak trening. Na początku wymaga świadomego wysiłku, później stopniowo staje się naturalnym sposobem reagowania. Podobnie jak w przypadku innych nawyków najważniejsza jest nie jednorazowa deklaracja, ale konsekwencja.
Od „nie hejtuję” do „motywuję”
Z takiego myślenia wyrasta idea ogólnopolskiej kampanii społecznej „NIE HEJTUJĘ–MOTYWUJĘ”. Jej przesłanie nie ogranicza się jedynie do sprzeciwu wobec hejtu. Istotne jest również pokazanie alternatywy: skoro słowa mogą odbierać drugiemu człowiekowi pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa czy motywację, mogą także działać w przeciwnym kierunku – wspierać, dodawać odwagi i budować.
To ważne przesunięcie akcentu. Samo „nie hejtuję” oznacza powstrzymanie się od określonego zachowania. „Motywuję” zachęca natomiast do działania. Zamiast wyłącznie mówić o tym, czego nie powinniśmy robić, możemy zastanowić się nad tym, co dobrego jesteśmy w stanie zrobić za pomocą języka.
Nie chodzi oczywiście o sztuczny optymizm ani o komplementowanie wszystkich bez względu na okoliczności. Motywujący język może być jednocześnie szczery i wymagający. Możemy zwrócić komuś uwagę, nie upokarzając go. Możemy powiedzieć, że coś wymaga poprawy, nie odbierając człowiekowi wiary we własne możliwości. Możemy wyrazić odmienne zdanie bez agresji. Możemy również częściej mówić ludziom o tym, co robią dobrze, zamiast odzywać się wyłącznie wtedy, kiedy dostrzegamy ich błąd.
Kultura języka zaczyna się poza internetem
Choć o hejcie najczęściej rozmawiamy w kontekście mediów społecznościowych, nawyki komunikacyjne powstają znacznie wcześniej i nie kończą się wraz z wyłączeniem telefonu. Kultura słowa kształtuje się w rodzinie, szkole, miejscu pracy i codziennych relacjach. To sposób, w jaki rozmawiamy z dziećmi, współpracownikami, partnerami biznesowymi, osobami wykonującymi dla nas usługi czy ludźmi, których spotykamy przypadkowo.
Jeżeli na co dzień przyzwyczajamy się do ironii, deprecjonowania innych, komentowania ich wyglądu, wyśmiewania błędów czy agresywnego reagowania na odmienne poglądy, podobny język łatwo przenosimy do internetu. Jeżeli natomiast ćwiczymy komunikację opartą na szacunku, również w sytuacjach konfliktowych łatwiej zachować nam granicę pomiędzy stanowczością a agresją.
Dlatego przeciwdziałanie hejtowi warto zacząć nie od internetu, lecz od siebie. Od obserwacji własnego języka.
Pięć minut uważności na słowa
Dobrym elementem codziennej rutyny może stać się krótkie ćwiczenie wykonywane pod koniec dnia. Wystarczy przypomnieć sobie kilka rozmów, wiadomości lub komentarzy i zastanowić się, jakiego języka używaliśmy. Czy zdarzyło nam się powiedzieć coś pod wpływem złości? Czy oceniliśmy człowieka zamiast jego zachowania? Czy napisaliśmy komentarz, którego nie powiedzielibyśmy komuś prosto w oczy? A może była sytuacja, w której nasze słowa kogoś wsparły, uspokoiły lub zmotywowały?
Nie chodzi o wystawianie sobie codziennej oceny ani dążenie do komunikacyjnej perfekcji. Chodzi o zauważenie własnych schematów. Dopiero kiedy jesteśmy ich świadomi, możemy je zmieniać.
Można również wprowadzić prostą zasadę: każdego dnia świadomie wykorzystać słowa do zrobienia czegoś dobrego. Napisać komuś wiadomość z podziękowaniem, docenić pracownika lub współpracownika, pozostawić wartościowy komentarz pod czyjąś publikacją, pochwalić dziecko nie tylko za wynik, ale także za wysiłek. To drobne gesty, jednak ich regularność ma znaczenie.
Język buduje rzeczywistość
Słowa nie są obojętne. Wpływają na atmosferę w domu, kulturę organizacji, jakość debaty publicznej i sposób funkcjonowania społeczności internetowych. Mogą eskalować konflikt albo go łagodzić. Mogą człowieka zawstydzić albo pomóc mu odzyskać pewność siebie. Mogą zamknąć rozmowę albo stworzyć przestrzeń do wymiany poglądów.
Nie jesteśmy w stanie kontrolować języka wszystkich użytkowników internetu, ale mamy wpływ na własny sposób komunikowania się. I być może właśnie tutaj należy szukać początku większej zmiany.
Kampania „NIE HEJTUJĘ–MOTYWUJĘ” przypomina o odpowiedzialności za słowo, ale jej idea może być również zaproszeniem do stworzenia własnej codziennej rutyny komunikacyjnej. Zanim skomentujemy – przeczytajmy. Zanim ocenimy człowieka – zastanówmy się, czy nie powinniśmy ocenić wyłącznie jego działania. Zanim odpowiemy pod wpływem emocji – dajmy sobie chwilę. A kiedy mamy możliwość powiedzenia komuś czegoś, co go wesprze, nie odkładajmy tego na później.
Dobre nawyki nie powstają w jeden dzień. Kultura języka również nie. Budujemy ją w setkach małych sytuacji, często takich, których nikt poza nami nie zauważa. W wiadomości wysłanej do współpracownika, rozmowie przy rodzinnym stole, komentarzu pozostawionym pod postem obcej osoby czy reakcji na pogląd, z którym zdecydowanie się nie zgadzamy.
Jeżeli więc codzienna rutyna ma pomagać nam stawać się bardziej świadomymi ludźmi, warto włączyć do niej jeszcze jeden nawyk: uważność na słowa. Zanim zaczniemy zmieniać język internetu, możemy zacząć od języka, którego sami używamy każdego dnia.
Ilona Adamska – filozof, etyk, pomysłodawczyni Kampanii Nie hejtuję-motywuję, autorka książki „Hejt bez filtra”
