Małżeństwo zabija zła rutyna i brak rozmowy

  • 9 listopada 2020 /
malzenstwo-zabija-rutyna
Małżeństwo zabija rutyna

W ciągu ostatnich 40 lat liczba rozwodów w Polsce niemal się podwoiła. Obecnie na tysiąc nowo zawieranych małżeństw przypada ponad 300 rozwodów, gdy w latach 1980-1990 było ich zaledwie ok. setki. Odpowiedź na pytanie co zabija małżeństwo, nie ma w sobie nic spektakularnego – zabójcami są rutyna (i jej serdeczna przyjaciółka nuda) oraz brak rozmowy.

Cichy zabójca i jego nudna asystentka

Zła rutyna to cichy zabójca małżeństwa – rozmowa (czy może raczej wymiana komunikatów, bo czasami trudno nazwać komunikację małżonków dialogiem) zaczyna ograniczać się do kwestii organizacyjno-technicznych: ile trzeba kupić masła w promocji w Biedronce, kto zawiezie Brunonka w czwartek na lekcję saksofonu, w piątek na japoński, a w sobotę na spotkanie Klubu Matematycznych Geniuszy, wreszcie czy aby na pewno on ma w weekend kosić trawnik, a ona przygotować obiad dla niedarzonych ciepłymi uczuciami teściów.

Dobra rozmowa

Nawyk codziennej rozmowy chociaż przez 15-20 minut to klucz do małżeńskiego (czy – generalnie – związkowego) sukcesu. Nie może to jednak być rozmowa o odłażącej farbie w łazience czy aktualnym kursie franka, ale o tym co w każdym z was się dzieje, jak się każde z was miewa tego dnia, jakie ma smutki, a jakie radości (i tu można ponarzekać na rosnący kurs franka, ale z perspektywy własnych odczuć, a nie makroekonomii). Dopiero taka rozmowa buduje bliskość.

Zadawajcie sobie niebanalne pytania

Pobawcie się czasami w zadawanie niestandardowych pytań, poczynając od banalnych typu „Jaki był twój najpiękniejszy sen?”, poprzez nieco bardziej wyrafinowane („Gdybyś był ministrem edukacji, jaki przedmiot usunąłbyś z programów szkolnych?”), a na filozoficznych kończąc („Do jakiej fikcyjnej krainy z filmu bądź książki chciałbyś się przenieść, gdybyś miał taką możliwość?”). Odpowiedzi twojego małżonka czy partnera na takie pytania mogą pokazać ci go w zupełnie nowym świetle.

Zima w łóżku

Wprost proporcjonalnie ze stażem małżeńskim seks staje się mechanicznie przewidywalny. Jak powiedziała kiedyś trafnie moja znajoma psychoterapeutka: „Żeby seks był udany po iluś latach małżeństwa, trzeba się po prostu trochę bardziej napracować”. W sypialni nie musi być nudno i schematycznie, trzeba tylko chcieć. Ważne, by umieć o swojej intymności rozmawiać. Gdy między ludźmi jest bliskość, takie rozmowy się udają i potrafią zdziałać cuda.

Dobre schematy

Mogą też być dobre rytuały – nawyk codziennej dobrej rozmowy małżeńskiej, regularne małżeńskie randki czy realizacja wspólnego hobby. Ważne, żeby nie wiało nudą. Bo jak się człowiek nudzi, to różne głupie myśli przychodzą mu do głowy i rozrywek zaczyna szukać na zewnątrz… A kiedy dzielimy doświadczenia – wspólne spacery, wyjścia do kina czy teatru, wspólne lektury – jest o czym gadać i ciągle jest coś nowego do omówienia.

Jak nie dać się rutynie w związku:
0

Gdy wyraźnie wieje nudą